Widac ze blog umiera smiercia naturalna, jak umiera moja relacja z Lukaszem...
Odwiedzilem na chwile Lukasza i stwierdzilem, ze to juz nie ten sam czlowiek ktorego poznalem... Zmianilo sie moje patrzenie na swiat, przez co inaczej postrzegam tez Lukasza... I powiem szczerze ten obraz mi sie nie podoba... Widac ja dokladnie na jego blogu, jak czytam czasem jego notki to czuje sie dziwnie...
Wydaje mnie sie ze prowadzenie tego bloga nie ma sensu... A Tobie jak sie wydaje Lukaszu??
...Piotrek
Po raz kolejny zastanawiam sie nad slowem, definicja przyjazni... Jaka ona ma wartosc??
W dzisiejszych czasach jest to slowo bardzo "wyswiechtane"... Czesto ludzie naduzywaja tego okreslenia, a potem powstaja rozne rozczarowania i nieporozumienia.
Ja w swoim zyciu rzadko kiedy uzywam tego slowa. Zanim nazwe kogos przyjacielem to musi minac jakis czas. Co proawda w glebi duszy czuje ze to jest przyjazn, badz nie... Werbalizacja tego nie nastepuje tak szybko...
Jakis czas temu osoba ktora nazywala mnie najlepszym przyjacielem powiedziala mi ze jestem EXprzyjacielem... Co prawda ja nie nazwalem naszej relacji przyjacielska... Wtedy zastanowilo mnie... Skoro przyjazn jest METArelacja to czy mozna o kims powiedziec EX... Ja zadalem mu pytanie czy nasza znajomosc w ogole byla przyjaznia... i nastala cisza...
To jest jeden z przykladow kiedy nader szybko nazywamy cos czego nie ma i moze nie bylo... Byc moze podobnie jest z miloscia. Ludziom wydaje sie ze sa zakochani w sobie, a kiedy mija zauroczenie, emocje opadaja, pozostaje nic...czyli rozwod...
Dzis na NK zobaczylem podpis pod nowym zdjeciem Lukasza: "Z cyklu ja i moi najlepsi znajomi... :P tym razem Mr.X :P Brakuje jedynie K., P. i M... :P". Zrobilo mi sie smutno... Kiedys bylem w tym gronie... narozrabialem - fakt, ale zeby mnie od razu skreslac?? Nie chce krytykowac Lukasza, ale jedynie zastanowic sie nad swoja osoba... Moze to problem jest we mnie... W przeciagu niedlugiego czasu skresla mnie druga osoba...
Wniosek: trzeba cos zmienic... Pytanie: Jak?
Tyle na teraz...
Piotrek
Ostatnio doszedlem do wniosku ze nie jestem doskonaly. Mam duzo wad... Ale najwazniejsze ze przestalem przed tym uciekac i udawac ze wcale ich nie mam. Bylo to dla mnie bolesne...
Niestety bardziej bolesnie odczuwaja moje postepowanie ci, ktorych to dotyczy... Tym wieksze dla mnie zazenowanie i wstyd... Ale coz trzeba byc mezczyzna, przyznac sie do porazek, zmierzyc sie ze swoja ciemna strona, otrzepac sie i isc dalej...
Lukasz...
Obawiam sie naszego spotkania...
To tak, ot odrobina porannych przemyslen...
Piotrek
Witajcie Kochani!
Dawno nic nie pisalem a to dlatego, ze nie mam dostepu do netu w domu, a w pracy nie za bardzo wypada. Zmiany o ktorych pisalem jakis miesiac temu mocno wcielone w zycie. W 100% odciolem sie od srodowiska buszujacego w naszej JASKINI. Jakos mnie tam nie ciagnie i nie zamierzam tam wracac. Bardziej postawilem na moje zycie towarzyskie. Duzo czasu, a nawet jego wiekszosc poswiecam moim znajomym i przyjaciolom...
Moja kochana Alutka ma swojego synusia Boogiego (dla niewtajemniczonych to Beagle - rasa psa). Czasem przebywam u niej, bawie sie z malym, czasem jedziemy na wybieg, a ja z aparatem ZORKA nr 5 wszystko dokumantuje. Poznaje nowych ludzi, nie zamierzam cale zycie siedziec w zamknieciu i odizolowaniu.
Z nowosci jakie pojawily sie w moim zyciu to... nie nie nie mam jeszcze chlopaka... kupilem sobie samochodzik, ot tak na otarcie lez. Stalem sie posiadaczem blekitnej PANDZIOCHY. Ma 4 latka i jest fajna. Troche kucz pod maska jej brakuje, ale jakos wzajemnie sie docieramy.
Lukasz...
Sam nie wiem jak ten temat ugryzc... Nie odzywamy sie juz blisko miesiac. Ja jak zawsze zabiegany, a on wiecznie w ksiazkach... Troche tez usprawiedliwiam sie 'tym swoim brakiem czasu zeby z nim pogadac i wyjasnic pewna kwestie... Juz jakis czas temu (prawie pol roku) obiecalem mu ze zalatwie mu nowy tel. Z jedne strony nie mam czasu pojechac i to zalatwic, a z drugiej wzmaga to malej kombinacji. Okazalo sie to nie takie proste jak myslalem... Teraz sam nie wiem jak to zalatwic. Moze po prostu pojade do niego i najnowmalniej w swiecie pogadam...
Niestety jestem taka pierdzielnieta istota ze czasem komus cos obiecam a potem mam problem z realizacja. Kolejny aspekt mojej skomplikowanej osobowosci ktory wzmaga korekty...
No to chzba na dzis starczy... Niebawem dalsze wiesci... Oj bedzie sie dzialo
Piotrek
Po tak dlugiej przerwie nie wiem co napisac... Tyle tego jest...
Najwazniejsze to, to ze mam nowe mieszkanko. Wynajolem kawalerke w samym centrum mojego miasta... Tuz pod stopami ulubiona kawiarnio-lodziarnia...nieco dalej La Passion Du Vin...i inne lokale... Jak to napisal Lukasz zyc nie umierac... Fajnie jest mieszkac samemu, zwlaszcza w luksusowych warunkach.
Dzis powoli wprowadzanie sie, meblowanie dobiega konca. Z rana naprawilem garderobe bo pod ciezarem moich ciuchow sie zarwala... W koncu jak na przyzwoitego geja przystalo trzeba dbac o odpowiednia ilosc ciuszkow. A tak de facto to zarwala sie z powodu bledu montazowego. Robotnicy zamontowali rure na ktorej wisza wieszaki z ubraniami na zbyt male kolki... Wiec trzeba bylo poprawic. Teraz dalem porzadne kolki 10" wiec powinno sie trzymac...przynajmniej testy wytrzymalosciowe przetrwalo :) OBY...
Tak wiec moje mieszkanko to przytulna kawalerka 34 m2. Umiejscowiona na poddaszu, cieplutkie jasne mieszkanko. W sam raz dla mnie... Co by tam duzo gadac... prawda Lukasz...
Wiecej juz chyba na razie nie napisze bo zyje nowym mieszkaniem... W kazdym razie moje zmiany postepuja. Odciolem sie w 100% od srodowiska gejowskiego. Zmienilem nr GG i wszystkie inne namiary oprocz koma, ale na to przyjdzie czas... Jest nowa jakosc zycia... Troche tak dziwnie jak na GG malo osob, ale za to nie bede godzinami sleczal przed kompem tylko bede mial czas dla tych ktorzy sa dla mnie wazni a ostatnio ich zaniedbalem...
Przepraszam Was za to moi przyjaciele i znajomi. Teraz sie to zmieni :) Poza tym moje nowe mieszkanko czeka na odwiedziny :)
Pozdrawiam,
Piotrek
P.S.
Lukasz bylem pewien ze widziales moje piegi...przeciez sa takie wielkie...a ostatnio uwidocznily sie bardziej przez solarium... Dziwne ze dopiero wczoraj je zauwazyles...
Masz po prostu nudnych znajomych, a oni mają nudne związki skoro się zmieniają, bo to znaczy, że sa tak niepewni drugiej osoby, że srają ze strachu przed replay'em samotności i stąd zmiany. Wróżę krótką przyszłość. Prawdziwy mocny związek zmian nie potrzebuje. Akceptuje. I tu jest różnica między związkami chujowymi Twoich znajomych, a prawdziwymi, które udają się nielicznym niestety.
Bradshaw
W sumie po części masz rację... niektórzy w obawie przed samotnością zaczynają udawać, aby tylko przytrzymać przy sobie tego kogoś... mimo że nie jest tym, kimś o kim wiecznie marzyli... :P
I to jest smutne...
Ale z drugiej strony zastanów się ile w końcu można udawać???
Kłamstwo ma podobno krótki nogi... zatem i tak wcześniej czy później przez takie wzajemne oszukiwanie się - wszystko się zepsuje...
Teraz pozostaje jedynie kwestia - czy warto być z daną osobą dla paru chwil fizycznego uniesienia... bo o uniesieniu psychicznym, z kimś dla kogo się tylko jest, a kogo nie darzy się prawdziwym uczuciem - raczej trudno mówić...
To jedna strona medalu... takie celowe zmienianie się i przyginanie karku dla drugiej osoby, tylko, żeby od nas nie uciekła - jest żenujące!
Ale można przecież pomyśleć tak - bycie z drugim człowiekiem nas w jakiś sposób ubogaca... (wiem, brzmię jak zakichana Ania z Zielonego...)
... i przez to także może nas zmienić... na lepsze... ale z życia moich znajomych znam tylko przykłady zmian na gorsze...
Ja jednak cały czas jestem w podziwie dla związku swoich Rodziców... którzy oddzieleni od siebie 600km byli w stanie zbudować relację, która trwa już od ponad 40 lat...
Tylko pogratulować... bo w dzisiejszych czasach to rzecz granicząca z cudem... wytrzymać z kimś 40 lat... :P Choć pewnie każdy by tak chciał...
Ja też chcę... nie będę ukrywał... :P
A tymczasem idę śledzić losy Carrie... :P
Miłego wieczoru
Ł.
wtorek, 9 lutego 2010
Licznik odwiedzin: 4560
Dwóch niegdyś sąsiadów postanowiło wzajemnie wymieniać się poglądami o życiu...